„W 1777 r., na sugestię Króla Friedricha, zostało założonych dziesięć szkół, między innymi w (Marienfließ) – Marianowie i (Rehwinkel) – Lutkowie. Ostatni budynek szkolny w naszej miejscowości do 1945 r. znajdował się przy wejściu do kościoła. Budynek ten został wybudowany przed I wojną światową. Był wyposażony w dwie duże, jasne klasy. Przy szkole znajdował się dom dla nauczycieli (obecnie dom p. Bieleń). Na przerwy wykorzystywano plac prowadzący do kościoła.

To na tym placu, dzieci uczęszczający do szkoły spędzały czas wolny podczas przerw między lekcjami (fot. Norbert Pukajło, 2018r.)
Szkoła posiadała też niezbyt dobre boisko przy ulicy „Koniec na Długie”. Trzeba było przejść przez mostek na strumieniu „Langenhagen Bach” w kierunku Biała/ Kozy (rozwidlenie dróg). W 1937 r. wybudowano nowe boisko sportowe przy drodze do przystanku Mosina, już na obszarze wsi.
W 1900 r. był używany język dolnoniemiecki, mniej poprawny (gwara). Ten bardziej poprawny był używany tylko w kościołach, szkołach, urzędach i w prasie. Po I wojnie światowej zaczęło się to zmieniać. Dzieci nie mogły się uczyć od ojców „łamanego” języka, tylko tego bardziej poprawnego. Ci, którzy tego nie przestrzegali mieli w szkole bardzo ciężko.
Szkoła w Rehwinkel miała dwóch nauczycieli i około 100 uczniów. Na początku wojny został tylko jeden nauczyciel, drugiego powołano do wojska.

Nauczycielem wszystkich klas został Wilhelm Lüdtke. Był to człowiek, który miał twarde zasady nauczania; bicie kijem jako metoda wychowawcza. Wymagał od dzieci dyscypliny, przestrzegania czystości i higieny. Starsi uczniowie mieli kontrolować młodszych, żeby mieli przy sobie czystą chusteczkę i buty.

Zdjęcie uczniów Rehwinkel, na tle nowo oddanej świątyni (6 lat )z 1913 r., (fot. ze zbiorów prywatnych Klausa Haupta).
W tamtych latach większość dzieci nosiła drewniaki, więc dodatkowo musiały być przyciemnione. Od czerwca dzieci chodziły do szkoły boso, każde musiało mieć w szkole pastę, szczoteczkę do zębów i kubek na wodę. Jednym z nawyków nauczyciela, było sprawdzanie, czy dzieci mają ze sobą śniadanie. Jeżeli dziecko nie miało posiłku, wysyłał je do swojej żony, która przygotowywała śniadanie dla ucznia. Wilhelm Lüdtke nie był człowiekiem związanym ze sportem, ale jego podopieczni musieli go uprawiać. Często organizował turnieje piłki nożnej miedzy szkołami w Długiem (Langenhagen) i Białą (Ball). Nie każde dziecko w tamtych czasach miało rower, więc do oddalonej około 4 km wsi musieli udawać się pieszo. Tam rozgrywano mecz i z powrotem również pieszo musieli wracać na lekcję. Po przegranym meczu zawodnicy dostawali „lanie”. Rewanże były już pod dyktando p. Wilhelma, gdyż przeważnie sędzia był przekupiony i dzieci z Rehwinkel były górą!”[1].
[1]– Norbert Pukajło, Lutkowo historia wielu ludzi