| JERZY BARTOSIAK |
|
Jakiś czas temu Aleksander Saków namówił mnie do odnalezienia bohatera książki. W planach mieliśmy odwiedzić p.Jerzego i porozmawiać na temat lat spędzonych w Rehwinkel. Zostało wysłane pismo do MSWiA, z prośbą o przekazanie danych dotyczących Jerzego Bartosiaka. Dnia 5 sierpnia 2010r. dostałem odpowiedź że autor książki urodzony w 1928 roku ostatnio zameldowany na terenie Poznania zmarł 16 listopada 1999r Spóźniliśmy się 11 lat. Dla osób interesujących się historią wsi, wielki niedosyt smutek.
|
23.05.2021 enperaz LUTKOWIACY NA GROBIE JERZEGO BARTOSIAKA 
Dnia 22 maja 2021 delegacja z Lutkowa w liczbie dwóch osób ( Norbert Pukajło , Aleksander Saków), udaje się do Poznania , aby złożyć kwiaty na grobie Jerzego Bartosiaka. Dla wielu mieszkańców osobowość znana i nie trzeba jej przedstawiać ( Jeżeli jednak znajdzie się ktoś, kto nie wie o kim mowa) zapraszam pod ten link JERZY BARTOSIAK Po kilku latach szukania informacji na temat p. Jerzego natrafiliśmy razem z Olkiem , na info na temat miejsca spoczynku płk Jerzego Bartosiaka. Nie pozostało nic innego jak ustalić termin wyprawy i udać się do stolicy wielkopolski. Na miejscu wyczekiwał na nas jak się później okazało nasz prywatny przewodnik były mieszkaniec Dobrzan, a od 50 lat mieszkający w Poznaniu Kazimierz Seredyński. O godzinie 11.00 dojeżdżamy na cmentarz w Miłostowie. Tam udajemy się do kwatery gdzie spoczywa J.Bartosiak. Już na miejscu dowiadujemy się że spoczywa on w alei zasłużonych LOTNIKÓW POLSKICH.
Na grobie składamy kwiaty i zapalamy znicz. W między czasie dzięki znajomością Kazimierza (Związek Weteranów I Rezerwistów Wojska Polskiego) docieramy do kilku osób , które współpracowały z Jerzym i dowiadujemy sie kilku istotnych faktów, które już nie długo (mam nadzieję) , przyniosą oczekiwane rezultaty. Z mojego punktu zrobiłem to co nurtowało mnie od kilkunastu lat, odnalazłem , przyjechałem i podziękowałem za coś co dało mi „kopa” do tego co robię do dziś.
To wszystko udało się dzięki Olkowi i Kazikowi , którzy byli tego dnia ze mną-dzięki Panowie

foto by Kazimierz Seredyński
| ZAGADKA ROZWIĄZANA |
|
Wiele lat domysłów, zgadywania i sprzeczek ! – tak można napisać o pierwszym miejscu pracy bohatera książki ” … potem wróciłem nad Wartę”. Każdy kto czytał książkę Pana Jerzego Bartosiaka
Tak więc można śmiało stwierdzić, że zagadka jest rozwiązana- przede wszystkim za sprawa wycieczki , która nas odwiedziła w sobotę 21maja2011. Byli mieszkańcy naszej wsi przekazali mi dokładna mapę z dokładnymi danymi na temat wszystkich mieszkańców z dnia 2 marca 1945. tuż przed opuszczeniem Rehwinkel.Na niej właśnie pod numerem 50 znajdowało się wymienione przez Bohatera książki gospodarstwo. Musiało to być niezwykłym przeżyciem dla człowieka, który spędził w naszej wiosce ponad trzy lata. Najpierw w gospodarstwie u Wilhelma Retzlaffa, obecnie zamieszkałe przez rodzinę Kurpińskich, a następnie za namową i wstawiennictwem p. Ostrowskiego, który przebywał w Rehwinkel od 1940 r. trafił do rodziny Reinholda Krügera, gdzie prędzej została przeniesiona jego matka. Dzięki korespondencji , którą dostałem od córek Brunhildy Krüger – Karen Talbott i Susan Karcher jednoznacznie można stwierdzić , że mowa o gospodarstwie nr 60,60a , a dziś to nr 8 i 8a. dom p. Bylewskich i Zawadzkich, a także należący do niego dom p. Hołyk.
Każdy , kto przeczytał książkę p. Bartosiaka wie, że nie krył on zadowolenia po tym jak ze szpitala zamiast Retzlaffa odebrał go Reinholda Krüger. Wiedział , że u tej rodziny będzie miał lepsze warunki pracy. Tak opisuje w swojej książce nowe miejsce pracy:
Gospodarstwo Krügera należało do największych w Lutkowie. żona bauera, poczciwa, starsza i bardzo schorowana kobieta, prowadziła gospodarstwo domowe, w czym pomagała jej moja matka. Nic ponadto nie robiła. Poza dokuczliwą chorobą serca i mocno zaawansowanym reumatyzmem trapiła ją ciągle obawa o pozostałych przy życiu dwóch. synów, przebywających na froncie. Najstarszy zginął zaraz na początku wojny. W domu pozostały dwie córki, starsza osiemnastoletnia Elsa i młodsza od niej o dwa lata Brunhilda. Starsza, podobnie jak rodzice, stroniła od polityki, młodsza natomiast była aktywistką faszystowskiego Związku Dziewcząt Niemieckich (Bund Deutscher Madel). Wkrótce po przejściu do pracy u Krügera miałem możność bliżej poznać obie tak różniące się siostry. U Krugera poza moją matką pracował bardzo sympatyczny Francuz Emil, jak Ali dochodzący codziennie ze stalagu, Ukrainiec Andrij, zagorzały wielbiciel Własowa, i jego rodaczka, niezwykle mila siedemnastoletnia Olga, pozostająca w ciągłym konflikcie z Andrijem w związku z jego przekonaniami politycznymi i służalczym stosunkiem do Niemców. W porównaniu z moim poprzednim miejscem pracy warunki życia u Krugera miałem znacznie lepsze. Dokwaterowany zostałem do Andrija, zajmującego sztubę w jednym z pomieszczeń gospodarczych…[1] [1] Jerzy Bartosiak, … Potem wróciłem…, op. Cit.
|


Zdjęcie gospodarstwa rodziny Kruger z 1936 oraz rodziny Zawadzkich i Bylewskich 2022. ((foto ze zbiorów rodzinnych Karen Talbott i Susan Karcher).oraz własne
Pingback: LUTKOWIACY NA GROBIE JERZEGO BARTOSIAKA