JERZY BARTOSIAK

JERZY BARTOSIAK  

 


Gdy miał 11 lat wybuchła wojna. Oczami dziecka patrzył jak hitlerowcy weszli do rodzinnego wielkopolskiego miasteczka Warta. Po ukończeniu 14 lat Jerzy Bartosiak został wywieziony do III Rzeszy, a dokładniej na tereny pow. Saatzig do miejscowości Rehwinkel, jako zwangsarbeiter. Wszystkie wspomnienia z pobytu w Lutkowie spisał w latach 80 XX wieku i wydał książkę „Potem wróciłem nad Wartę”. Książka ukazuje warunki w jakich przyszło żyć nie tylko młodemu Jurkowi, ale także innym ludziom, którzy tutaj trafili. W tym miejscu nie pozostaje nic, tylko zaprosić Was do lektury…

Jakiś czas temu Aleksander Saków namówił mnie do odnalezienia bohatera książki. W planach mieliśmy odwiedzić p.Jerzego i porozmawiać na temat lat spędzonych w Rehwinkel. Zostało wysłane pismo do MSWiA, z prośbą o przekazanie danych dotyczących Jerzego Bartosiaka. Dnia 5 sierpnia 2010r. dostałem odpowiedź że autor książki urodzony w 1928 roku ostatnio zameldowany na terenie Poznania zmarł 16 listopada 1999r Spóźniliśmy się 11 lat. Dla osób interesujących się historią wsi, wielki niedosyt smutek.
Jak się okazuje oprócz książki o pobycie w Lutkowie p. Jarzy wydał drugą publikację . „Chłopcy z lotniczego zaciągu” Jest to książka o powojennym pokoleniu młodych, przed którymi otwiera się nagle szansa awansu społecznego . Kuźnią tego awansu będzie dla nich OFICERSKA SZKOŁA LOTNICTWA W DĘBLINIE.

Dwie publikacje, które dla Lutkowiaków nie powinny być obojętne

 

LUTKOWIACY NA GROBIE JERZEGO BARTOSIAKA 
 


Dnia 22 maja 2021 delegacja z Lutkowa w liczbie dwóch osób ( Norbert Pukajło , Aleksander Saków), udaje się do Poznania , aby złożyć kwiaty na grobie Jerzego Bartosiaka. Dla wielu mieszkańców osobowość znana i nie trzeba jej przedstawiać ( Jeżeli jednak znajdzie się ktoś, kto nie wie o kim mowa) zapraszam pod ten link JERZY BARTOSIAK Po kilku latach szukania informacji na temat p. Jerzego natrafiliśmy razem z Olkiem , na info na temat miejsca spoczynku płk Jerzego Bartosiaka. Nie pozostało nic innego jak ustalić termin wyprawy i udać się do stolicy wielkopolski. Na miejscu wyczekiwał na nas jak się później okazało nasz prywatny przewodnik były mieszkaniec Dobrzan, a od 50 lat mieszkający w Poznaniu Kazimierz Seredyński. O godzinie 11.00 dojeżdżamy na cmentarz w Miłostowie. Tam udajemy się do kwatery gdzie spoczywa J.Bartosiak. Już na miejscu dowiadujemy się że spoczywa on w alei zasłużonych LOTNIKÓW POLSKICH.
Na grobie składamy kwiaty i zapalamy znicz. W między czasie dzięki znajomością Kazimierza (Związek Weteranów I Rezerwistów Wojska Polskiego) docieramy do kilku osób , które współpracowały z Jerzym i dowiadujemy sie kilku istotnych faktów, które już nie długo (mam nadzieję) , przyniosą oczekiwane rezultaty. Z mojego punktu zrobiłem to co nurtowało mnie od kilkunastu lat, odnalazłem , przyjechałem i podziękowałem za coś co dało mi „kopa” do tego co robię do dziś.
To wszystko udało się dzięki Olkowi i Kazikowi , którzy byli tego dnia ze mną-dzięki Panowie






23.05.2021 enperaz
foto by Kazimierz Seredyński

 

ZAGADKA ROZWIĄZANA  

 

Wiele lat domysłów, zgadywania i sprzeczek ! – tak można napisać o pierwszym miejscu pracy bohatera książki ” … potem wróciłem nad Wartę”. Każdy kto czytał książkę Pana Jerzego Bartosiaka
 Tekst alternatywny
miał swoje zdanie na ten temat.
Mimo dokładnych opisów jakie zamieścił bohater w swej książce , nie było to łatwe, i z tego co pamiętam nikt nie wskazywał na prawidłowe gospodarstwo.
…”Zdążyłem rzucić okiem na tablicę z numerem domu i nazwiskiem: Wilhelm Retzlaff.”
…”Gospodarstwo, do którego trafiłem, należało w wiosce do średnio zamożnych. Liczyło około pięćdziesięciu mórg ziemi uprawnej z niewielkim kawałkiem lasu. Obora mieściła dziewięć sztuk bydła, a w stajni stały dwa dorodne konie. Po podwórku , otoczonym budynkiem mieszkalnym , drewnianym parkanem, stodołą i zabudowaniami inwentarskimi, łaziło pełno kur, kaczek i gęsi. Na samym środku obejścia mieścił się murowany gnojownik…’
…”Przyjąwszy mnie , gospodarz najpierw wyznaczył mi obowiązki, a potem przydzielił „mieszkanie” czyli sztubę. Był to jeden z wydzielonych boksów chlewni z podciągniętymi do sufitu ściankami… Obok drzwi z grubych desek ze szparami co najmniej na szerokość palca znajdowało się jedno maleńkie, oprawione w żelazną framugę okienko, przepuszczające nieco światła do tej wilgotnej, ponurej nory. Na czerwonej ceglanej podłodze pod jedną ze ścian stało dobrze wysłużone metalowe łóżko……”
Te cytaty pochodzą z książki J. Bartosiaka” … potem wróciłem nad Wartę” i opisują dokładnie gospodarstwo w którym on przebywał. Dzisiaj ta posesja należy do Państwa Kurpińskich Genowefy i Jerzego !
Jest jeszcze jeden urywek , który wskazuje na to gospodarstwo. Późnym wieczorem kiedy młody Jurek wracał z odwiedzin od Matki

Tekst alternatywny
(Tu pracowała matka Jerzego u gospodarza Holzhuter Martin w książce opisany jako Holzwinder)
namieżył go patrol Hilfspolizei , więc zaczął uciekać i…”Wpadłem na podwórko , otwarłem drzwi i wskoczyłem do swojej sztuby.Stwierdziłem ze zgrozą , że to nie jest gospod. Retzlaffa!.. Ach to fatalne podobieństwo zabudowań….
Tekst alternatywny
Prawdopodobnie chodziło o blizniaczy budynek niegdyś Państwa Garncarz teraz P.Łukaszewicz

Tak więc można śmiało stwierdzić, że zagadka jest rozwiązana- przede wszystkim za sprawa wycieczki , która nas odwiedziła w sobotę 21maja2011. Byli mieszkańcy naszej wsi przekazali mi dokładna mapę z dokładnymi danymi na temat wszystkich mieszkańców z dnia 2 marca 1945. tuż przed opuszczeniem Rehwinkel.Na niej właśnie pod numerem 50 znajdowało się wymienione przez Bohatera książki gospodarstwo.

Musiało to być niezwykłym  przeżyciem dla człowieka, który spędził w naszej wiosce ponad trzy lata. Najpierw w gospodarstwie u Wilhelma Retzlaffa, obecnie zamieszkałe przez rodzinę Kurpińskich, a następnie za namową i wstawiennictwem p. Ostrowskiego, który przebywał w Rehwinkel od 1940 r. trafił do rodziny Reinholda Krügera, gdzie prędzej została przeniesiona jego matka. Dzięki korespondencji , którą dostałem od córek Brunhildy Krüger  – Karen Talbott i Susan Karcher  jednoznacznie można stwierdzić , że mowa o gospodarstwie nr 60,60a , a dziś to nr 8 i 8a. dom p. Bylewskich i Zawadzkich, a także należący do niego dom p. Hołyk.

 

Każdy , kto przeczytał książkę p. Bartosiaka wie, że nie krył on zadowolenia po tym jak ze szpitala zamiast Retzlaffa odebrał go  Reinholda Krüger.  Wiedział , że u tej rodziny będzie miał lepsze warunki pracy. Tak opisuje w swojej książce nowe miejsce pracy:

 

Gospodarstwo Krügera  należało do największych w Lutkowie. żona bauera, poczciwa, starsza i bardzo schorowana kobieta, prowadziła gospodarstwo domowe, w czym pomagała jej moja matka. Nic ponadto nie robiła. Poza dokuczliwą chorobą serca i mocno zaawansowanym reumatyzmem trapiła ją ciągle obawa o pozostałych przy życiu dwóch. synów, przebywających na froncie. Najstarszy zginął zaraz na początku wojny. W domu pozostały dwie córki, starsza osiemnastoletnia Elsa i młodsza od niej o dwa lata Brunhilda. Starsza, podobnie jak rodzice, stroniła od polityki, młodsza natomiast była aktywistką faszystowskiego Związku Dziewcząt Niemieckich (Bund Deutscher Madel). Wkrótce po przejściu do pracy u Krügera miałem możność bliżej poznać obie tak różniące się siostry. U Krugera poza moją matką pracował bardzo sympatyczny Francuz Emil, jak Ali dochodzący codziennie ze stalagu, Ukrainiec Andrij, zagorzały wielbiciel Własowa, i jego rodaczka, niezwykle mila siedemnastoletnia Olga, pozostająca w ciągłym konflikcie z Andrijem w związku z jego przekonaniami politycznymi i służalczym stosunkiem do Niemców. W porównaniu z moim poprzednim miejscem pracy warunki życia u Krugera miałem znacznie lepsze. Dokwaterowany zostałem do Andrija, zajmującego sztubę w jednym z pomieszczeń gospodarczych…[1]

[1] Jerzy Bartosiak, … Potem wróciłem…, op. Cit.

 

 
            W Rehwinkel oprócz Jurka i Marii Bartosiak pracowało bardzo wielu Polaków min. Maria Pawlak z Pruszkowa, Stanisław Bieliński z Wielunia, p. Ostrowski, Janek, Danka z okolic Kalisza, Ela, Piotr, Witek Zawadzki, Irena Rusek z Warszawy, Janek Lewiński, Jadwiga Walkowska, Józef Jurczyk.



Zdjęcie gospodarstwa rodziny Kruger z 1936 oraz rodziny Zawadzkich i Bylewskich 2022. ((foto ze zbiorów rodzinnych Karen Talbott i Susan Karcher).oraz własne

1 thought on “JERZY BARTOSIAK”

  1. Pingback: LUTKOWIACY NA GROBIE JERZEGO BARTOSIAKA

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *